Co charakteryzuje dobrą wódkę?

Mało kto z nas, potencjalnych klientów, uświadamia sobie jak trudny i skomplikowany bywa proces produkcyjny niektórych, najprostszych by się wydawało, dóbr konsumpcyjnych branży spożywczej. Częstokroć, to co prezentuje postać końcową, najmniej „treściwą” patrząc pod kątem ilości składników niezbędnych w produkcji, jest najbardziej czaso- i pracochłonne. Podobnież jest i z alkoholem, który chcąc nie chcąc – wbrew niejako woli krytyków – towarzyszy nam od zarania dziejów ludzkości.

Historia najlepszej wódki w zarysie

Jest to zresztą jedyna używka, która poszczycić się może tak długim okresem legalności, a czasem nawet przychylności ze strony czynników władzy państwowej. Wystarczy wspomnieć tu o powszechnym użytkowaniu cięższych alkoholi w czasie częstych w XIX wieku wojen prowadzonych przez wydawałoby się „cywilizowane” kraje Starej Europy na jej własnym terenie, jaki i poza nią. Najlepsza wódka nie była bowiem spotykana wyłącznie na salonach Petersburskiej socjety, lecz także na froncie Wojny Krymskiej. Brytyjski powieściopisarz i historyk kultury życia codziennego Ian Gately wspomina wręcz w swej przepastnej „Kulturowej historii alkoholu, iż nie byłoby Imperium Brytyjskiego w takiej formie, jakie znamy je w kształcie z końca epoki wiktoriańskiej, gdyby nie towarzyszący brytyjskim żołnierzom kolonialnym gin, a także w następne w kolejce sherry, słabsze wina, no i rzecz jasna piwo.

Ów brytyjski publicysta skupia się co prawda na tym, co nas tutaj raczej mnie zajmuje, a mianowicie na trudnościach i wysiłku włożonym przez poszczególne społeczności w logistykę – nazwijmy to oględnie – „rozprzestrzeniania” danego alkoholowego produktu na tereny innych kultur i cywilizacji. Niemniej i to pokazuje, jak niełatwe jest to przedsięwzięcie.

Jak przebiega produkcja najlepszych wódek na świecie?

Na to podobieństwo swoistej „spedycji” alkoholu wśród obszarów świata (weźmy tu chociaż „wędrówki” na przykład piwa typu porter), które w swej książce Ian Gately opisuje, także sama produkcja cięższych alkoholi do najłatwiejszych nie należy. I nie mówimy tu wyłącznie o coraz to intensywniej wprowadzanych i coraz bardziej restrykcyjnych obostrzeniach, jakimi każda przecież nisza przemysłu spożywczego na terenie naszego kontynentu jest sukcesywnie obarczana, lecz raczej o solidności i skrupulatności jaką powinien dobry producent się wykazać, by potem zwykły kupujący mógł stwierdzić: „ależ dobra wódka”. Tak więc, proces produkcji tego – jak w średniowieczu mawiano – „uduchowionego” napoju zaczyna się od wyboru surowców, którymi w „pasie krajów wódki tradycyjnej”, czyli w od Polski przez kraje skandynawskie (zwłaszcza Szwecja i Finlandia) aż na krajach wschodniosłowiańskich kończąc, są przede wszystkim: zboża (jęczmień, żyto, pszenica, pszenżyto lub owies) lub ziemniak.

By w naszym półprodukcie pojawiły się cukry, które będą mogły fermentować w kierunku uzyskania alkoholu, należy surowiec poddać parowaniu, czyli ogrzaniu go w temperaturze, w której skrobia przekształci się w formułę rozpuszczalną zawierającą interesujące nas tutaj cukry. Dopiero potem masa ta przepuszczana jest z parownika do kadzi zaciernej, gdzie jest ona połączona z enzymami i schładzana. Dopiero gdy temperatura osiągnie poziom około 30-32 stopni Celsjusza, dodawane są drożdże, by potem całość przepompować do kadzi fermentacyjnej. Tam ponownie nasz zacier spotyka się z dodawanymi drożdżami gorzelniczymi, które w sposób – mówiąc delikatnie – dość burzliwy potrafią wpłynąć na dalszy proces fermentacji cukrów naszego zacieru. Dlatego też należy cały surowiec sukcesywnie schładzać.

Jednym z głównych efektów tejże fermentacji jest pojawienie się alkoholu etylowego. Nie jest on niestety jedynym uczestnikiem całej imprezy, bo towarzyszą mu oprócz dwutlenku węgla także nieprzetworzone, niesfermentowane części składowe surowca (np. danego gatunku zboża), które raczej nie byłyby ani zdrowym, ani przyjemnym elementem momentu degustacji. Stąd jakże prosty pomysł tzw. „kolumny destylacyjnej”, w której nasza brzeczka jest ogrzewana do takiej temperatury, w której następuje odparowanie alkoholu etylowego, a następnie jego skroplenie poprzez schłodzenie skraplanej cieczy.

Tak uzyskany spirytus ma moc dość potężna, poza tym jest mieszaniną nie tylko pożądanego przez nas alkoholu, lecz także niektórych zanieczyszczeń. Do pracy wkracza znów kolumna, tym razem tzw. „rektyfikacyjna”, gdzie spirytus „rolniczy” przekształca się w spirytus do produkcji wódek. Brzmi niejasno? Bo i sama część procesu wymaga dużo uwagi i nakładu pracy, bowiem w kolumnach rektyfikacyjnych następuje (w telegraficznym skrócie rzecz ujmując): wielokrotne oczyszczanie spirytusu (destylacja ostateczna mająca miejsce w kolumnie destylacyjnej, gdzie zanieczyszczenia pozostają na dole), usunięcie niezdrowego alkoholu typu metanol (to w kolumnie odmetylowania), rozcieńczenie spirytusu (podaje się wodę, aż dwukrotnie, bo tzw. „odwarową” i „procesową”, która pomaga odparować alkohol etylowy w górne partie kolumny).

Uff, to tyle tytułem magicznej rektyfikacji. Tutaj produkt zostaje już powoli łączony z wodą, oczywiście tej głębinowej, najlepszej przejrzystości, czystości i o znikomej zawartości materiału biologicznego. Wódka zmieszana z wodą to jeszcze nie to, co pasjonat dobrego mocnego trunku chciałby zobaczyć na swoim stole, bowiem producent ma jeszcze przed sobą dość długi proces filtracji (tak, to ten, który dumnie wieszczą nam naklejki na produkcie gotowym). To, jaki smak uzyska ostatecznie dobra i najlepsza wódka, zależy przede wszystkim od gatunku materiału filtracyjnego, a może nim być: filtr z celulozy, węgiel drzewny, czy składniki mineralne.

forfiterexclusive.pl – najlepsza wódka

To tyle, a może aż tyle, jeśli chodzi o produkcję dobrej wódki. Najlepiej byłoby – na wzór organizowanych także już i u nas, swoistych „podróży kulinarnych” (wycieczka objazdowa po czeskich, polskich browarach czy objazdy po winnicach krajów śródziemnomorskich) wybrać się do najlepszych producentów wódek krajowych i zagranicznych, by samemu naocznie przekonać się, że wódka „sama się” nie zatrze i nie przedestyluje i proces ów wymaga sporego nakładu pracy ludzkiej, ciągłej uwagi i monitorowania poszczególnych części składowych procesu oraz najlepszych surowców i mnóstwo energii. Tymczasem, by przekonać się jak smakuje najlepsza wódka, zajrzyjmy na strony sklepu https://www.forfiterexclusive.pl/, gdzie doradzą nam, jak na fachowy sklep z wódką przystało, co przez miano dobrej wódki powinniśmy rozumieć.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.